piątek, 20 marca 2015

EPILOG

Na kilku kocach leżących na obsypanej kwiatami polanie siedziało mnóstwo osób: starsza kobieta z kręconymi włosami, siedmiu siedzących razem, niezbyt wysokich mężczyzn, wysoka ciężarna kobieta z czarnymi włosami sięgającymi do łopatek,
całujący ją przystojny mężczyzna z kuszą, siedzący mu na ramionach kilkuletni chłopiec, mężczyzna w lekarskim kitlu, przytulona do niego wysoka brunetka z czerwonymi pasemkami, niska kobieta z kręconymi brązowymi włosami w sukience w kropki, czytająca książkę podobnemu do niej małemu chłopcu, który siedział na kolanach ubranego w garnitur mężczyzny z dosyć długimi włosami, wysoki blondyn z odznaką szeryfa za paskiem, oparta o niego kobieta z krótkimi brązowymi włosami, karmiąca ananasem małego chłopca, nastoletni chłopak z ciemnymi włosami, wysoka blondynka w czerwonej skórzanej kurtce, brunet w skórze z hakiem zamiast ręki, łaskoczący małą blondwłosą dziewczynkę z turkusowymi oczami, i inni.

Wszyscy zajadali owoce i słodycze, śmiali się i rozmawiali. W pewnym momencie dziewczynka zawołała wesoło wysokim głosikiem, wskazując rączką drogę prowadzącą na polanę:
            - Ciocia Elsa!
Ścieżką szli wysoki blondyn, kobieta z dwoma rudymi warkoczami, trzymająca na rękach rudowłosą dziewczynkę i kobieta z długim blond warkoczem w niebieskiej sukience, która, zobaczywszy biegnącą do niej dziewczynkę, zawołała:
            - Cześć, Leia!
Mała podbiegła do cioci, która porwała ją na ręce i przytuliła. Prawie wszyscy wstali z koców i przywitali się z Elsą, Anną, Kristoffem i małą Gretą. Potem razem usiedli i nawzajem opowiadali sobie o tym, co działo się w czasie, gdy się nie widzieli.
Roland bawił się z Nealem, Henry woził Leię na barana, że dziewczynka aż piszczała z radości, Rumple nosił synka, Belle im się przyglądała, Killian, Emma, Anna i Elsa razem się śmiali, Kristoff karmił Gretę, a Regina całowała się z Robinem.
Kilka godzin później prawie wszystkie dzieci spały na kocach, tylko Leia jeszcze słuchała opowieści o piracie i księżniczce z ust taty. Kiedy Killianowi skończyły się bajki, dziewczynka zapytała:
            - Tatusiu, a jak ty poznałeś mamusię?
Emma, która już prawie zasnęła, oparta o ramię Hooka, podniosła się i wyprzedziła męża w odpowiedzi:
            - W Zaczarowanym Lesie, gdy walczyliśmy z ogrami.
Mała od razu się rozbudziła, a Emma i Killian spojrzeli na siebie i zaczęli jednocześnie:

            - Dawno, dawno temu…

piątek, 20 lutego 2015

#7

Ustawione w kilkunastu rzędach krzesła powoli zapełniały się mieszkańcami Storybrooke. Nieopodal stał ubrany w garnitur Killian Jones. Zaczynał się denerwować. Emma powinna tu być od kilkunastu minut, a nadal nie było jej widać. Stojącym obok niego Henry’emu i Charmingowi zaczynał się udzielać niepokój Hooka. Czekali już dłuższy czas.
W końcu ktoś zawołał: „Są już!”. Jones stanął między Archiem a krzesłami, a obok niego jego drużba - Henry.
Kiedy rozległy się pierwsze takty marsza weselnego,  Killian odwrócił się w stronę gości. W przerwie między krzesłami stała najpiękniejsza kobieta, jaką Hook kiedykolwiek widział.
Miała długie blond włosy spięte w koka, bardzo podobnego do koka, którego miała na balu w przeszłości. Ubrana była w długą białą sukienkę na ramiączkach i białe szpilki. Wyglądała przepięknie.
Zaraz za nią stały Elsa i Regina. Blondynka miała na sobie inną sukienkę niż zwykle, choć też błękitną, bez ramiączek i przed kolano, a włosy miała splecione w warkocza. Brunetka była w sukience podobnej długości, ale czerwonej. Razem wyglądały piękniej niż jakiekolwiek trzy kobiety stojące kiedykolwiek obok siebie.
Charming stanął obok Emmy, wziął ją pod ramię i ruszyli razem w stronę Archiego i Killiana. Kiedy podeszli, David przytulił córkę, powiedział, że ją kocha i odwrócił się do Hooka.
            - Nie wolno ci jej skrzywdzić.
            - Nigdy. - odpowiedział uśmiechnięty jak nigdy Jones i uścisnął dłoń teściowi.
Narzeczeni stanęli obok siebie, uśmiechając się i trzymając za ręce. Kiedy Archie powiedział im, aby powiedzieli swoje przysięgi, Emma zaczęła:
            - Killianie. Pamiętasz, jak się poznaliśmy? Miałam ochotę cię zabić. Irytowałeś mnie jak mało kto. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. I dziś muszę ci coś wyznać. Od kiedy dzięki tobie odzyskałam pamięć, wtedy, w Nowym Jorku, nie mogłam sobie wyobrazić życia bez ciebie. Wiedziałam, że w końcu będziemy razem. I wtedy uświadomiłam sobie, że miałeś rację mówiąc: „Sprawię, że mnie zapragniesz”. Dzięki tobie moje życie stało się niezwykłe i chcę do ostatniego ranka na tym świecie, budząc się, widzieć twoją twarz. Kocham cię.
Po policzkach kobiety płynęły łzy, mimo to głos ani razu jej się nie załamał.

            - Emmo. - zaczął Hook - Jak już ci kiedyś mówiłem… Nie sądziłem, że będę mógł poczuć coś takiego do jakiejkolwiek kobiety. Dopóki nie poznałem ciebie. Dzięki tobie zmieniłem się bardziej niż kiedykolwiek. Z tobą przeżyłem najpiękniejsze chwile w moim życiu. Kiedy po raz pierwszy cię zobaczyłem, miałem wrażenie, że znam cię od zawsze. Może to zasługa naszej wycieczki w przeszłość. - roześmiał się - Jedyne, na czym mi teraz naprawdę zależy, to twoje szczęście. Pragnę z tobą zasypiać i budzić się każdego dnia, aż to wszystko się skończy. Kocham cię.

            - Ogłaszam was mężem i żoną. Możesz… - zaczął Archie, ale nie skończył, bo Emma i Killian już się całowali.

środa, 11 lutego 2015

#6

W Granny’s było mnóstwo osób: Emma i Hook z „księżniczką”, Snow i Charming z Nealem, Regina, Henry, Belle, Ruby, Granny, Archie, Whale, Jefferson z córką, krasnoludki, Aurora, Phillip i ich syn, Mulan, Ashley z Seanem i małą Alexandrą, Ariel i Eric, Tink, Anton, Will Scarlet, matka przełożona, Kathryn i Jim, Sidney, Marco i Pinocchio, siostra Astrid, Michael Tillman z Avą i Nicholasem, Smee, Mały John i reszta Wesołej Kompanii. Wszyscy przyszli, aby poznać małą księżniczkę, córkę Emmy i Hooka. Gdy Mary Margaret nagle gdzieś zniknęła, do narzeczonych podszedł Charming.
            - Emma, mamy dla ciebie małą niespodziankę.
Wybawicielka zdziwiła się i popatrzyła na drzwi pensjonatu, które się właśnie otworzyły. Do środka weszła Snow, a za nią wysoka blondynka z długim warkoczem i w niebieskiej sukience.
            - Elsa! - zawołała Swan i rzuciła się, aby przytulić przyjaciółkę - Świetnie cię widzieć! Co tu robisz?
            - No cóż… Mały podstęp zaplanowany przez twoich rodziców. Napisali do nas, gdy dowiedzieli się o ślubie twoim i Hooka. No i postanowiliśmy was odwiedzić i pogratulować wam osobiście.
            - Wy? - zapytała zdziwiona Wybawicielka.
Zza Elsy wyszli blondwłosy mężczyzna i uśmiechnięta kobieta z długimi rudymi warkoczami i w grubym płaszczu.
            - Anna! Kristoff! Świetnie, że jesteście!
            - Ciebie też ekstra widzieć! - Anna przytuliła Emmę i Killiana, a potem pochyliła się nad wózkiem z ich córką. - Jaka ona śliczna! Ominęło nas ogłoszenie imienia?
            - Nie, zdążyliście w sam raz. - uśmiechnął się Killian - Przepraszamy, prosimy wszystkich o uwagę!
Hook i Swan stanęli pośrodku knajpy. Kobieta, trzymając na rękach córeczkę, powiedziała:
            - Z ogromną przyjemnością chcielibyśmy przedstawić wam naszą córkę, Leię Elsę.
Prawie wszyscy się roześmieli. Oprócz Anny, Elsy i Kristoffa wszyscy znali historię o tym, jak Emma przeszkodziła swoim rodzicom się poznać, a potem z Hookiem próbowała przywrócić los na właściwe tory używając pseudonimu Leia. Wkrótce jednak ktoś im to opowiedział i już wszyscy śmiali się i podziwiali pomysłowość narzeczonych.
Kiedy wszyscy znów zajęli się sobą, Elsa podeszła do Emmy i Killiana.
            - Jej drugie imię to…
            - To Elsa. Na twoją cześć. - odpowiedziała natychmiast Emma - Gdyby nie ty, Leia prawdopodobnie by się nie urodziła.
 Elsa z łzami w oczach przytuliła Swan i Hooka i pochyliła się nad wózkiem z dziewczynką.
            - Jest do ciebie bardzo podobna, Emmo.
            - Ale oczy ma po tatusiu. - odpowiedziała Wybawicielka i pocałowała narzeczonego.

            - Ale wiesz, co oznacza nasz przyjazd?
            - Co?
            - Że musicie jak najszybciej wziąć ślub, bo nasze królestwo nie może wiecznie pozostawać pod opieką sekretarzy.
Cała trójka roześmiała się.

Anna i Kristoff stanęli w miejscu, gdzie wcześniej Emma i Killian ogłaszali imię „księżniczki” i kobieta powiedziała głośno:
            - Przepraszam, że przeszkadzamy, ale my też chcielibyśmy się podzielić wieściami.
Spojrzała na męża, a ten zaczął mówić:
            - Ja i Anna spodziewamy się dziecka.
Wszyscy natychmiast zbiegli się do nich, zaczęli składać im gratulacje i ich ściskać. Anna w końcu zdjęła płaszcz, pod którym chowała już całkiem pokaźny brzuszek.

Elsa, Anna i Kristoff zatrzymali się u Granny, a Emma i Killian wrócili do domu. Hook niósł Henry’ego, który zasnął na imprezie, a Swan prowadziła wózek z Leią.
            - Myślisz, że Elsa ma rację? - zapytała narzeczonego Emma.
            - W czym?
            - Że musimy wziąć ślub.
            - Nic nie musimy, love. Ale mówiłaś, że chcesz zaczekać, aż urodzi się księżniczka. Urodziła się dwa tygodnie temu. Czekałem tylko, aż powiesz słowo. Chyba, że nie chcesz. Zrozumiem.
            - No co ty, bardzo chcę. Tylko nie byłam pewna, czy ty chcesz.

            - Najbardziej na świecie, Swan. - powiedział Hook i pocałował przyszłą żoną ponad ramieniem Henry’ego.

poniedziałek, 9 lutego 2015

#5

Trzy miesiące później…
Emma odprowadziła Henry’ego na szkolny autobus, pożegnała się z Hookiem, który znalazł pracę w dokach i teraz codziennie wychodził na osiem godzin, i położyła się przed telewizorem z kawałkiem pizzy. Wiedziała doskonale, że nie powinna jej jeść, ale i tak nie mogła się powstrzymać.
Od trzech miesięcy wychodziła tylko do rodziców, na zakupy i na spacery z Killianem lub Henrym. Całymi dniami nadrabiała telewizyjne zaległości. Oglądała kolejny odcinek jakiegoś nudnego serialu, gdy nagle poczuła w brzuchu ogromny ból. Natychmiast złapała komórkę (Hook zaczął chodzić do pracy tylko pod warunkiem, że  Emma nie będzie się rozstawać z komórką, którą mężczyzna wreszcie nauczył się obsługiwać) i wybrała numer Killiana.
            - Hook? Nie… Nie jestem pewna, ale chyba… chyba się zaczęło.
            - Zaczęło? O mój Boże, dobrze, nie ruszaj się, będę u ciebie za dwie minuty.
Dwie minut dłużyły się Wybawicielce niemiłosiernie, ale w końcu Killian dotarł do mieszkania. Natychmiast wziął Emmę na ręce i zniósł ją na parter, po czym posadził w samochodzie na siedzeniu pasażera, a sam usiadł za kierownicą. Kilka minut później byli już w szpitalu i Hook, oczywiście, natychmiast narobił zamieszania. Było jednak o co - skurcze Emmy były coraz częstsze, a w dodatku zaraz po dotarciu do szpitala odeszły jej wody. Killian był spanikowany chyba bardziej od Swan, może dlatego, że ona już to przeżywała, a on nie.
W kilka minut pielęgniarki położyły Wybawicielkę na łóżku i przebrały w szpitalną koszulę. Kiedy ta po raz kolejny wrzasnęła, przyszedł Whale.
Wtedy się zaczęło. Emma krzyczała, Killian mówił jej, że jest najsilniejszą kobietą na świecie i wszystko będzie dobrze, a Whale i pielęgniarki też krzyczały, choć trochę inaczej niż Swan. W końcu lekarz zawołał, że widzi główkę, a kilka minut później było już po wszystkim.
Zmęczona Emma leżała, ciężko oddychając. Killian objął ją, ale jednocześnie wyglądał, co robią z jego księżniczką. W końcu doktor Whale położył na piersiach Swan zawiniątko z kocyka, z którego wyglądała ciekawie malutka twarzyczka z ogromnymi turkusowymi oczami.
            - Wygląda zupełnie jak ty. - powiedział wzruszony Hook, gdy tylko spojrzał na córkę.
            - Oczy ma identyczne do twoich. - odpowiedziała Emma i pocałowała narzeczonego - Kocham cię.
            - Ja ciebie też, love. I ciebie, księżniczko.
            - Chyba musimy wymyślić jej imię. W końcu nie możemy wiecznie mówić do niej „księżniczko”.

Emma leżała na szpitalnym łóżku, obejmując córeczkę, a Killian poszedł po Henry’ego, który właśnie wracał ze szkoły. Kiedy przyszli, oboje rzucili się do Emmy i małej. Wychwalali, jaka to księżniczka jest śliczna i jaka Emma była dzielna.
Kilkadziesiąt minut później do szpitala przyszli Snow i Charming, oczywiście z Nealem. Oni też podziwiali Swan i jej córeczkę.
            - Wymyśliliście już jej imię? - zapytała w końcu Mary Margaret.


            - A pamiętasz, jaką aferę robiliście z ogłoszeniem imienia Neala? Teraz wy się pomęczycie. - roześmiała się Emma.

poniedziałek, 2 lutego 2015

#4

Pustymi uliczkami Storybrooke szła przytulona para. Z czasem weszli do lasu i zboczyli z głównej drogi. Szli między drzewami i mężczyzna zdawał się prowadzić kobietę. W końcu doszli do pięknej polany obsypanej kwiatami. Emma zapytała:
            - Po co tu przyszliśmy?
            - Bo muszę cię o coś zapytać, a to miejsce wydaje mi się najodpowiedniejszym w Storybrooke.
Kobieta patrzyła na Hooka, gdy ten nagle uklęknął przed nią, wyciągnął z kieszeni śliczny pierścionek z niewielkim brylantem i powiedział:
            - Emmo Swan, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem we wszystkich światach i zgodzisz się zostać moją żoną?
Wybawicielka o mało nie zemdlała, gdy to usłyszała. Ostatnią rzeczą, jakiej spodziewała się po Killianie, były oświadczyny. Jednak, w przeciwieństwie do sytuacji, gdy oświadczał jej się Walsh, doskonale wiedziała, co chce powiedzieć.
            - Tak. Do diabła, pewnie, że tak!
Hook włożył jej pierścionek na palec, podniósł się, porwał ją na ręce i pocałował. Wtedy zewsząd rozległy się oklaski. Schowani między drzewami stali wszyscy, na których jej zależało: rodzice z Nealem, Henry, Regina, Belle, Ruby, Whale, Jefferson z Grace, Granny i wiele innych osób. Wszyscy podchodzili i gratulowali im, a ona nie do końca wiedziała, co się dzieje. Kiedy w końcu wszyscy odeszli i zajęli się tacą z szampanem, Emma zapytała Jonesa:
            - To… To ty to zorganizowałeś? To wszystko?
            - Tak, love. Dla ciebie i naszej księżniczki. - pochylił się i pocałował sukienkę na jej lekko wystającym brzuchu.
Mężczyzna wziął sobie kieliszek szampana, a świeżo upieczonej narzeczonej szklankę z sokiem. Wszyscy wznieśli toast, a Regina machnęła ręką w stronę nocnego nieba, gdzie natychmiast pojawiły się prześliczne fajerwerki. Emma podeszła do Mills, przytuliła ją i powiedziała:
            - Dziękuję. Dziękuję, że tu dziś jesteś. I obiecuję ci, że znajdziesz swoje szczęśliwe zakończenie. Przysięgam.
Regina odwzajemniła uścisk i uśmiechnęła się do Wybawicielki. Wtedy podszedł do nich Henry, przytulił je obie i powiedział:
            - Jestem z was obu strasznie dumny.
Tak stali, obserwując różnokolorowe fajerwerki.


Kilka minut później Emma zajadała się ciastem czekoladowym przytulona do Killiana, śmiejąc się z jakiegoś dowcipu, który opowiedział Leroy. Po chwili wszyscy odeszli kawałek dalej i narzeczeni zostali sami.
            - Posłuchaj, Swan… - zaczął Hook - Chciałbym, abyś nad czymś pomyślała. Bo ja… jakiś czas temu wynająłem mieszkanie. I bardzo chciałbym, abyś ze mną zamieszkała. To mieszkanie, to nic takiego, ale są tam trzy sypialnie, więc Henry i księżniczka mieliby własne pokoje, a i my mielibyśmy własny kąt. Powiedz… pomyślisz nad tym?
            - Nie, Killian. - odpowiedziała Swan.
            - Ja… Mogę wiedzieć dlaczego?
            - Nie pomyślę nad tym, bo doskonale wiem, co chcę zrobić. Marzę o tym, aby zamieszkać z tobą, Henrym i naszą córeczką. Muszę się w końcu wynieść z mieszkania moich rodziców.

Hook po raz kolejny porwał narzeczoną na ręce i pocałował.
            - Kocham cię, Swan. Jak bloody wariat.
            - Ja ciebie też, ale muszę pamiętać o Henrym. Jeżeli on nie będzie chciał…
            - Czego nie będę chciał? - chłopak nagle pojawił się obok pary.
            - Pomyślałem, że może ty i twoja mama chcielibyście ze mną zamieszkać? - powiedział do Henry’ego Hook, stawiając Emmę na ziemi - Wynająłem mieszkanie.
            - Pewnie! Jeżeli tylko mama się zgadza. Szczerze, mam już dość budzenia się w nocy przez płacz dziecka.
            - No cóż, niewiele będziesz miał spokoju. - powiedziała ucieszona Swan - Niedługo urodzi ci się siostrzyczka.
            - No wiem, ale to już będzie coś innego. To moja siostra.
Chłopak przytulił mamę, uścisnął dłoń Killianowi i poszedł zapytać o coś Reginę.
            - Wiesz, co to oznacza? - zapytał uśmiechnięty Hook.
            - Nie, a co?
            - To znaczy, że jesteśmy rodziną. - odpowiedział, przytulił Emmę i pogłaskał ją po brzuchu.
 ***
            - Wow, tu jest ekstra! Jak urządzę ten pokój, to będzie świetnie!
Henry od kilku minut zachwycał się mieszkaniem Hooka. Biegał po nim w tą i z powrotem, co chwila znajdując nowy powód do radości. Za to Killian od razu zabrał Emmę do pokoju ich córeczki, aby pokazać narzeczonej łóżeczko, które kupił.
            - Przepraszam, wiem, że to powinna być nasza wspólna decyzja, ale jak zobaczyłem je na wystawie, to nie mogłem się powstrzymać i musiałem je kupić. Jeżeli chcesz, mogę je oddać.
Emma pocałowała narzeczonego i powiedziała:

            - Jest idealne. Wszystko tu w zasadzie jest idealne. Tylko urządzać.

piątek, 23 stycznia 2015

#3

Hook, Emma i Henry weszli do mieszkania. W kuchni Snow bawiła Neala, a Charming krzątał się przy filiżankach.
            - O, hej! - zawołał mężczyzna - Chcecie herbaty?
            - Tak. Znaczy nie. To znaczy… nie, nie, dziękuję. - odpowiedziała zmieszana Swan.
            - Coś nie tak? - zaniepokoiła się Snow.
            - Mmm… Możemy pogadać?
            - Pewnie, kochanie. O co chodzi?
Emma wzięła głęboki oddech i powiedziała szybko:
            - Jestem w ciąży.
W tym momencie rozległ się dźwięk tłuczonego szkła. David stał wśród szczątków szklanki i wpatrywał się w Hooka wielkimi oczami.

            - Kochanie, gratulacje! - zawołała Snow i przytuliła córkę.
            - Coś nie tak, dziadku? - zapytał Henry, gdy Charming wciąż wpatrywał się w Hooka. Ten jednak w końcu się ocknął i powiedział do Killiana:
            - Musimy pogadać.
I wyszli z mieszkania. Chwilę stali bez słowa na schodach przed drzwiami. W końcu David powiedział:
            - Posłuchaj, dziecko to ogromna odpowiedzialność. Wiem to po sobie - oddałem Emmę i była to decyzja, której żałuję do dzisiaj. A ty… No cóż… Nie wyobrażam sobie ciebie bawiącego dziecko. Może lepiej będzie, jeśli… jeśli odejdziesz, póki dziecko się nie urodziło, nie… nie poznało cię. Może i Emma jakoś lepiej to przyjmie.
Hook zdenerwował się, złapał Davida za ramię i obrócił twarzą do siebie.
            - Teraz ty posłuchaj. Kocham twoją córkę jak wariat i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Zaszła ze mną w ciążę - co może być piękniejszego, bloody hell?! Marzę o tym, aby stworzyć z Emmą prawdziwą rodzinę. Zmieniłem się i w głębi duszy o tym wiesz. Swan jest dla mnie wszystkim i teraz już wiem… Teraz już wiem, że nigdy nie powinienem wstydzić się tego uczucia.
Charming popatrzył na Killiana zaskoczony, po czym odpowiedział:
            - Rozumiem, tylko… nie skrzywdź jej. Wiele już przeszła, większość z mojego powodu. Nie chcę, aby cierpiała. Nie skrzywdź jej.
            - Nigdy.

Pięć miesięcy później…
Emma i Hook siedzieli na twardych krzesłach w przychodni, trzymając się za ręce. Czekali, aż poprzedni pacjent wyjdzie od doktora Whale’a. Byli umówieni na wizytę kontrolną. W końcu gabinet się zwolnił i para weszła do środka.
            - Dzień dobry, panno Swan, panie Jones. - powiedział lekarz - Usiądziecie?
           - Wow - szepnął Killian do ucha Swan - Od paru ładnych lat nikt nie powiedział do mnie „panie Jones”.
Kobieta uśmiechnęła się i usiadła na krześle, a Hook stanął obok i ponownie złapał ukochaną za rękę.
Whale chwilę z nimi rozmawiał, po czym zrobił Emmie USG. Na ekranie zobaczyli małego człowieka. Nie do końca przypominał jeszcze człowieka, ale i tak był cudny. Emma mocniej ścisnęła rękę Hooka, a ten się uśmiechnął.
            - Chcecie poznać płeć dziecka?
Oboje natychmiast pokiwali głowami.
            - To dziewczynka.
Jones nachylił się do ukochanej, pocałował ją i powiedział:


            - Widzisz? Mówiłem ci, że to moja mała księżniczka.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

#2

Kilka tygodni później…

Coś w kieszeni Hooka zabrzęczało i zapiszczało. Mężczyzna sięgnął do niej i wyciągnął to dziwne urządzenie, które dała mu Emma. Kiedy wcisnął środkową część, na kwadratowym, świecącym czymś pokazał się napis: „Spotkajmy się w dokach. Musimy pogadać. Emma”. Hook nigdy nie ufał sprzętom używanym w Storybrooke, ale podpis go przekonał. Najszybciej jak mógł pobiegł na przystań. Kobieta już tam stała i wyglądała, jakby trzęsła się z zimna.
Faktycznie, było chłodno, choć Killianowi to nie przeszkadzało. Jeszcze w biegu ściągnął swoją skórzaną kurtkę, którą zarzucił na ramiona Swan, stając przed nią w koszuli.

            - Co się stało, love? Przestraszyłaś mnie tym… czymś.
Emma nawet się uśmiechnęła, ale zaraz na jej twarz powrócił wyraz strachu.
            - Jest coś, o czym musimy pogadać. W zasadzie ktoś.
Jones wziął Wybawicielkę za rękę i posadził na ławce, kucając przed nią. Popatrzył jej prosto w oczy i powiedział:
            - Swan, możesz mi powiedzieć wszystko.
Do oczu Emmy napłynęły łzy, ale powstrzymała się od płaczu. Zaczęła mówić, choć przychodziło jej to z trudem:
            - Więc… Wiem, że zawsze byłeś… wolnym duchem. Nic nigdzie cię nie trzymało i zrozumiem, jeśli tym razem będzie tak samo. Gdy moi rodzice wymyślą sposób na opuszczenie Storybrooke, możesz po prostu… gdzieś odpłynąć albo wyjechać. Nic się nie stanie.
Killian zaniepokoił się na żarty. Nigdy jeszcze nie widział Emmy w takim stanie.
            - Love, nie mogę wyobrazić sobie powodu, dla którego miałbym cię opuścić. Chyba, że groziłoby ci niebezpieczeństwo. Czy tak jest?
            - Nie, nie. Jeśli już, to tobie grozi. Trochę. Gdy mój ojciec się o tym dowie.
Hook już nic nie rozumiał, ale widział po Swan, że za chwilę wszystko stanie się jasne.
            - Posłuchaj, ja… jestem… Jestem w ciąży. I ty jesteś ojcem.
Chwilę oboje zastygli w bezruchu. W końcu Jones zapytał z dziwną miną:
            - Nie żartujesz?
            - Nie - odpowiedziała kobieta - ale najzwyczajniej w świecie zrozumiem, jeśli odejdziesz, to w końcu duża odpo…
Nie zdążyła dokończyć, bo Killian porwał ją na ręce i pocałował.
            - Naprawdę będę ojcem? - zawołał rozradowany.
            - Taak… Więc się cieszysz?
            - A ty nie?
            - Ja? Bardzo! Ale nie sądziłam, że ty…
            - Oprócz ciebie marzyłem tylko o posiadaniu dziecka. A teraz mam ciebie i będziemy rodzicami!

Mężczyzna zrobił jeszcze kilka piruetów z ukochaną na rękach. W końcu postawił ją na ziemi, ukucnął, pocałował koszulę na jej brzuchu i powiedział cicho:
            - Cześć, księżniczko.
***
Henry czekał na Emmę w Granny’s dopiero kilka minut, ale zaczynał się niepokoić. Jego mama nigdy się nie spóźniała. Jednak za chwilę brzęknął dzwonek nad drzwiami pensjonatu, a blondynka usiadła naprzeciwko Henry’ego.
            - Hej, kid.
            - Cześć, mamo. Czemu się spóźniłaś?
            - Aaa… Hook uparł się, że musi mnie odprowadzić. Trochę mu się zeszło.
            - Jest tutaj? - zapytał chłopak.
            - Przed pensjonatem.
Henry zdziwił się, bo choć doskonale wiedział, że Killian kocha jego mamę i bardzo mu na niej zależy, to jeszcze nigdy nie widział, aby ten uparcie za nią chodził.
            - Posłuchaj, musimy pogadać.
            - Ok. O co chodzi?
            - Wiesz, że… że jesteśmy z Hookiem razem, już od jakiegoś czasu.
            - No tak. I się cieszę.
            - No i… Nie bardzo wiem, jak to powiedzieć…
            - Od początku?
            - Ok. Ja… jestem… Jestem w ciąży.
Przez chwilę chłopak siedział z otwartymi ustami i wpatrywał się w mamę. Dopiero po chwili poderwał się z siedzenia, mocno przytulił Emmę i zawołał:
            - Mamo, serio?! To ekstra! Wreszcie będę miał rodzeństwo!
Swan zaskoczona odwzajemniła uścisk i powiedziała:
            - Teoretycznie Mary Margaret jest twoją przybraną siostrą.

Emma i Henry roześmiali się, a chłopak jeszcze raz przytulił i pogratulował mamie.