poniedziałek, 9 lutego 2015

#5

Trzy miesiące później…
Emma odprowadziła Henry’ego na szkolny autobus, pożegnała się z Hookiem, który znalazł pracę w dokach i teraz codziennie wychodził na osiem godzin, i położyła się przed telewizorem z kawałkiem pizzy. Wiedziała doskonale, że nie powinna jej jeść, ale i tak nie mogła się powstrzymać.
Od trzech miesięcy wychodziła tylko do rodziców, na zakupy i na spacery z Killianem lub Henrym. Całymi dniami nadrabiała telewizyjne zaległości. Oglądała kolejny odcinek jakiegoś nudnego serialu, gdy nagle poczuła w brzuchu ogromny ból. Natychmiast złapała komórkę (Hook zaczął chodzić do pracy tylko pod warunkiem, że  Emma nie będzie się rozstawać z komórką, którą mężczyzna wreszcie nauczył się obsługiwać) i wybrała numer Killiana.
            - Hook? Nie… Nie jestem pewna, ale chyba… chyba się zaczęło.
            - Zaczęło? O mój Boże, dobrze, nie ruszaj się, będę u ciebie za dwie minuty.
Dwie minut dłużyły się Wybawicielce niemiłosiernie, ale w końcu Killian dotarł do mieszkania. Natychmiast wziął Emmę na ręce i zniósł ją na parter, po czym posadził w samochodzie na siedzeniu pasażera, a sam usiadł za kierownicą. Kilka minut później byli już w szpitalu i Hook, oczywiście, natychmiast narobił zamieszania. Było jednak o co - skurcze Emmy były coraz częstsze, a w dodatku zaraz po dotarciu do szpitala odeszły jej wody. Killian był spanikowany chyba bardziej od Swan, może dlatego, że ona już to przeżywała, a on nie.
W kilka minut pielęgniarki położyły Wybawicielkę na łóżku i przebrały w szpitalną koszulę. Kiedy ta po raz kolejny wrzasnęła, przyszedł Whale.
Wtedy się zaczęło. Emma krzyczała, Killian mówił jej, że jest najsilniejszą kobietą na świecie i wszystko będzie dobrze, a Whale i pielęgniarki też krzyczały, choć trochę inaczej niż Swan. W końcu lekarz zawołał, że widzi główkę, a kilka minut później było już po wszystkim.
Zmęczona Emma leżała, ciężko oddychając. Killian objął ją, ale jednocześnie wyglądał, co robią z jego księżniczką. W końcu doktor Whale położył na piersiach Swan zawiniątko z kocyka, z którego wyglądała ciekawie malutka twarzyczka z ogromnymi turkusowymi oczami.
            - Wygląda zupełnie jak ty. - powiedział wzruszony Hook, gdy tylko spojrzał na córkę.
            - Oczy ma identyczne do twoich. - odpowiedziała Emma i pocałowała narzeczonego - Kocham cię.
            - Ja ciebie też, love. I ciebie, księżniczko.
            - Chyba musimy wymyślić jej imię. W końcu nie możemy wiecznie mówić do niej „księżniczko”.

Emma leżała na szpitalnym łóżku, obejmując córeczkę, a Killian poszedł po Henry’ego, który właśnie wracał ze szkoły. Kiedy przyszli, oboje rzucili się do Emmy i małej. Wychwalali, jaka to księżniczka jest śliczna i jaka Emma była dzielna.
Kilkadziesiąt minut później do szpitala przyszli Snow i Charming, oczywiście z Nealem. Oni też podziwiali Swan i jej córeczkę.
            - Wymyśliliście już jej imię? - zapytała w końcu Mary Margaret.


            - A pamiętasz, jaką aferę robiliście z ogłoszeniem imienia Neala? Teraz wy się pomęczycie. - roześmiała się Emma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz