piątek, 20 lutego 2015

#7

Ustawione w kilkunastu rzędach krzesła powoli zapełniały się mieszkańcami Storybrooke. Nieopodal stał ubrany w garnitur Killian Jones. Zaczynał się denerwować. Emma powinna tu być od kilkunastu minut, a nadal nie było jej widać. Stojącym obok niego Henry’emu i Charmingowi zaczynał się udzielać niepokój Hooka. Czekali już dłuższy czas.
W końcu ktoś zawołał: „Są już!”. Jones stanął między Archiem a krzesłami, a obok niego jego drużba - Henry.
Kiedy rozległy się pierwsze takty marsza weselnego,  Killian odwrócił się w stronę gości. W przerwie między krzesłami stała najpiękniejsza kobieta, jaką Hook kiedykolwiek widział.
Miała długie blond włosy spięte w koka, bardzo podobnego do koka, którego miała na balu w przeszłości. Ubrana była w długą białą sukienkę na ramiączkach i białe szpilki. Wyglądała przepięknie.
Zaraz za nią stały Elsa i Regina. Blondynka miała na sobie inną sukienkę niż zwykle, choć też błękitną, bez ramiączek i przed kolano, a włosy miała splecione w warkocza. Brunetka była w sukience podobnej długości, ale czerwonej. Razem wyglądały piękniej niż jakiekolwiek trzy kobiety stojące kiedykolwiek obok siebie.
Charming stanął obok Emmy, wziął ją pod ramię i ruszyli razem w stronę Archiego i Killiana. Kiedy podeszli, David przytulił córkę, powiedział, że ją kocha i odwrócił się do Hooka.
            - Nie wolno ci jej skrzywdzić.
            - Nigdy. - odpowiedział uśmiechnięty jak nigdy Jones i uścisnął dłoń teściowi.
Narzeczeni stanęli obok siebie, uśmiechając się i trzymając za ręce. Kiedy Archie powiedział im, aby powiedzieli swoje przysięgi, Emma zaczęła:
            - Killianie. Pamiętasz, jak się poznaliśmy? Miałam ochotę cię zabić. Irytowałeś mnie jak mało kto. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. I dziś muszę ci coś wyznać. Od kiedy dzięki tobie odzyskałam pamięć, wtedy, w Nowym Jorku, nie mogłam sobie wyobrazić życia bez ciebie. Wiedziałam, że w końcu będziemy razem. I wtedy uświadomiłam sobie, że miałeś rację mówiąc: „Sprawię, że mnie zapragniesz”. Dzięki tobie moje życie stało się niezwykłe i chcę do ostatniego ranka na tym świecie, budząc się, widzieć twoją twarz. Kocham cię.
Po policzkach kobiety płynęły łzy, mimo to głos ani razu jej się nie załamał.

            - Emmo. - zaczął Hook - Jak już ci kiedyś mówiłem… Nie sądziłem, że będę mógł poczuć coś takiego do jakiejkolwiek kobiety. Dopóki nie poznałem ciebie. Dzięki tobie zmieniłem się bardziej niż kiedykolwiek. Z tobą przeżyłem najpiękniejsze chwile w moim życiu. Kiedy po raz pierwszy cię zobaczyłem, miałem wrażenie, że znam cię od zawsze. Może to zasługa naszej wycieczki w przeszłość. - roześmiał się - Jedyne, na czym mi teraz naprawdę zależy, to twoje szczęście. Pragnę z tobą zasypiać i budzić się każdego dnia, aż to wszystko się skończy. Kocham cię.

            - Ogłaszam was mężem i żoną. Możesz… - zaczął Archie, ale nie skończył, bo Emma i Killian już się całowali.

środa, 11 lutego 2015

#6

W Granny’s było mnóstwo osób: Emma i Hook z „księżniczką”, Snow i Charming z Nealem, Regina, Henry, Belle, Ruby, Granny, Archie, Whale, Jefferson z córką, krasnoludki, Aurora, Phillip i ich syn, Mulan, Ashley z Seanem i małą Alexandrą, Ariel i Eric, Tink, Anton, Will Scarlet, matka przełożona, Kathryn i Jim, Sidney, Marco i Pinocchio, siostra Astrid, Michael Tillman z Avą i Nicholasem, Smee, Mały John i reszta Wesołej Kompanii. Wszyscy przyszli, aby poznać małą księżniczkę, córkę Emmy i Hooka. Gdy Mary Margaret nagle gdzieś zniknęła, do narzeczonych podszedł Charming.
            - Emma, mamy dla ciebie małą niespodziankę.
Wybawicielka zdziwiła się i popatrzyła na drzwi pensjonatu, które się właśnie otworzyły. Do środka weszła Snow, a za nią wysoka blondynka z długim warkoczem i w niebieskiej sukience.
            - Elsa! - zawołała Swan i rzuciła się, aby przytulić przyjaciółkę - Świetnie cię widzieć! Co tu robisz?
            - No cóż… Mały podstęp zaplanowany przez twoich rodziców. Napisali do nas, gdy dowiedzieli się o ślubie twoim i Hooka. No i postanowiliśmy was odwiedzić i pogratulować wam osobiście.
            - Wy? - zapytała zdziwiona Wybawicielka.
Zza Elsy wyszli blondwłosy mężczyzna i uśmiechnięta kobieta z długimi rudymi warkoczami i w grubym płaszczu.
            - Anna! Kristoff! Świetnie, że jesteście!
            - Ciebie też ekstra widzieć! - Anna przytuliła Emmę i Killiana, a potem pochyliła się nad wózkiem z ich córką. - Jaka ona śliczna! Ominęło nas ogłoszenie imienia?
            - Nie, zdążyliście w sam raz. - uśmiechnął się Killian - Przepraszamy, prosimy wszystkich o uwagę!
Hook i Swan stanęli pośrodku knajpy. Kobieta, trzymając na rękach córeczkę, powiedziała:
            - Z ogromną przyjemnością chcielibyśmy przedstawić wam naszą córkę, Leię Elsę.
Prawie wszyscy się roześmieli. Oprócz Anny, Elsy i Kristoffa wszyscy znali historię o tym, jak Emma przeszkodziła swoim rodzicom się poznać, a potem z Hookiem próbowała przywrócić los na właściwe tory używając pseudonimu Leia. Wkrótce jednak ktoś im to opowiedział i już wszyscy śmiali się i podziwiali pomysłowość narzeczonych.
Kiedy wszyscy znów zajęli się sobą, Elsa podeszła do Emmy i Killiana.
            - Jej drugie imię to…
            - To Elsa. Na twoją cześć. - odpowiedziała natychmiast Emma - Gdyby nie ty, Leia prawdopodobnie by się nie urodziła.
 Elsa z łzami w oczach przytuliła Swan i Hooka i pochyliła się nad wózkiem z dziewczynką.
            - Jest do ciebie bardzo podobna, Emmo.
            - Ale oczy ma po tatusiu. - odpowiedziała Wybawicielka i pocałowała narzeczonego.

            - Ale wiesz, co oznacza nasz przyjazd?
            - Co?
            - Że musicie jak najszybciej wziąć ślub, bo nasze królestwo nie może wiecznie pozostawać pod opieką sekretarzy.
Cała trójka roześmiała się.

Anna i Kristoff stanęli w miejscu, gdzie wcześniej Emma i Killian ogłaszali imię „księżniczki” i kobieta powiedziała głośno:
            - Przepraszam, że przeszkadzamy, ale my też chcielibyśmy się podzielić wieściami.
Spojrzała na męża, a ten zaczął mówić:
            - Ja i Anna spodziewamy się dziecka.
Wszyscy natychmiast zbiegli się do nich, zaczęli składać im gratulacje i ich ściskać. Anna w końcu zdjęła płaszcz, pod którym chowała już całkiem pokaźny brzuszek.

Elsa, Anna i Kristoff zatrzymali się u Granny, a Emma i Killian wrócili do domu. Hook niósł Henry’ego, który zasnął na imprezie, a Swan prowadziła wózek z Leią.
            - Myślisz, że Elsa ma rację? - zapytała narzeczonego Emma.
            - W czym?
            - Że musimy wziąć ślub.
            - Nic nie musimy, love. Ale mówiłaś, że chcesz zaczekać, aż urodzi się księżniczka. Urodziła się dwa tygodnie temu. Czekałem tylko, aż powiesz słowo. Chyba, że nie chcesz. Zrozumiem.
            - No co ty, bardzo chcę. Tylko nie byłam pewna, czy ty chcesz.

            - Najbardziej na świecie, Swan. - powiedział Hook i pocałował przyszłą żoną ponad ramieniem Henry’ego.

poniedziałek, 9 lutego 2015

#5

Trzy miesiące później…
Emma odprowadziła Henry’ego na szkolny autobus, pożegnała się z Hookiem, który znalazł pracę w dokach i teraz codziennie wychodził na osiem godzin, i położyła się przed telewizorem z kawałkiem pizzy. Wiedziała doskonale, że nie powinna jej jeść, ale i tak nie mogła się powstrzymać.
Od trzech miesięcy wychodziła tylko do rodziców, na zakupy i na spacery z Killianem lub Henrym. Całymi dniami nadrabiała telewizyjne zaległości. Oglądała kolejny odcinek jakiegoś nudnego serialu, gdy nagle poczuła w brzuchu ogromny ból. Natychmiast złapała komórkę (Hook zaczął chodzić do pracy tylko pod warunkiem, że  Emma nie będzie się rozstawać z komórką, którą mężczyzna wreszcie nauczył się obsługiwać) i wybrała numer Killiana.
            - Hook? Nie… Nie jestem pewna, ale chyba… chyba się zaczęło.
            - Zaczęło? O mój Boże, dobrze, nie ruszaj się, będę u ciebie za dwie minuty.
Dwie minut dłużyły się Wybawicielce niemiłosiernie, ale w końcu Killian dotarł do mieszkania. Natychmiast wziął Emmę na ręce i zniósł ją na parter, po czym posadził w samochodzie na siedzeniu pasażera, a sam usiadł za kierownicą. Kilka minut później byli już w szpitalu i Hook, oczywiście, natychmiast narobił zamieszania. Było jednak o co - skurcze Emmy były coraz częstsze, a w dodatku zaraz po dotarciu do szpitala odeszły jej wody. Killian był spanikowany chyba bardziej od Swan, może dlatego, że ona już to przeżywała, a on nie.
W kilka minut pielęgniarki położyły Wybawicielkę na łóżku i przebrały w szpitalną koszulę. Kiedy ta po raz kolejny wrzasnęła, przyszedł Whale.
Wtedy się zaczęło. Emma krzyczała, Killian mówił jej, że jest najsilniejszą kobietą na świecie i wszystko będzie dobrze, a Whale i pielęgniarki też krzyczały, choć trochę inaczej niż Swan. W końcu lekarz zawołał, że widzi główkę, a kilka minut później było już po wszystkim.
Zmęczona Emma leżała, ciężko oddychając. Killian objął ją, ale jednocześnie wyglądał, co robią z jego księżniczką. W końcu doktor Whale położył na piersiach Swan zawiniątko z kocyka, z którego wyglądała ciekawie malutka twarzyczka z ogromnymi turkusowymi oczami.
            - Wygląda zupełnie jak ty. - powiedział wzruszony Hook, gdy tylko spojrzał na córkę.
            - Oczy ma identyczne do twoich. - odpowiedziała Emma i pocałowała narzeczonego - Kocham cię.
            - Ja ciebie też, love. I ciebie, księżniczko.
            - Chyba musimy wymyślić jej imię. W końcu nie możemy wiecznie mówić do niej „księżniczko”.

Emma leżała na szpitalnym łóżku, obejmując córeczkę, a Killian poszedł po Henry’ego, który właśnie wracał ze szkoły. Kiedy przyszli, oboje rzucili się do Emmy i małej. Wychwalali, jaka to księżniczka jest śliczna i jaka Emma była dzielna.
Kilkadziesiąt minut później do szpitala przyszli Snow i Charming, oczywiście z Nealem. Oni też podziwiali Swan i jej córeczkę.
            - Wymyśliliście już jej imię? - zapytała w końcu Mary Margaret.


            - A pamiętasz, jaką aferę robiliście z ogłoszeniem imienia Neala? Teraz wy się pomęczycie. - roześmiała się Emma.

poniedziałek, 2 lutego 2015

#4

Pustymi uliczkami Storybrooke szła przytulona para. Z czasem weszli do lasu i zboczyli z głównej drogi. Szli między drzewami i mężczyzna zdawał się prowadzić kobietę. W końcu doszli do pięknej polany obsypanej kwiatami. Emma zapytała:
            - Po co tu przyszliśmy?
            - Bo muszę cię o coś zapytać, a to miejsce wydaje mi się najodpowiedniejszym w Storybrooke.
Kobieta patrzyła na Hooka, gdy ten nagle uklęknął przed nią, wyciągnął z kieszeni śliczny pierścionek z niewielkim brylantem i powiedział:
            - Emmo Swan, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem we wszystkich światach i zgodzisz się zostać moją żoną?
Wybawicielka o mało nie zemdlała, gdy to usłyszała. Ostatnią rzeczą, jakiej spodziewała się po Killianie, były oświadczyny. Jednak, w przeciwieństwie do sytuacji, gdy oświadczał jej się Walsh, doskonale wiedziała, co chce powiedzieć.
            - Tak. Do diabła, pewnie, że tak!
Hook włożył jej pierścionek na palec, podniósł się, porwał ją na ręce i pocałował. Wtedy zewsząd rozległy się oklaski. Schowani między drzewami stali wszyscy, na których jej zależało: rodzice z Nealem, Henry, Regina, Belle, Ruby, Whale, Jefferson z Grace, Granny i wiele innych osób. Wszyscy podchodzili i gratulowali im, a ona nie do końca wiedziała, co się dzieje. Kiedy w końcu wszyscy odeszli i zajęli się tacą z szampanem, Emma zapytała Jonesa:
            - To… To ty to zorganizowałeś? To wszystko?
            - Tak, love. Dla ciebie i naszej księżniczki. - pochylił się i pocałował sukienkę na jej lekko wystającym brzuchu.
Mężczyzna wziął sobie kieliszek szampana, a świeżo upieczonej narzeczonej szklankę z sokiem. Wszyscy wznieśli toast, a Regina machnęła ręką w stronę nocnego nieba, gdzie natychmiast pojawiły się prześliczne fajerwerki. Emma podeszła do Mills, przytuliła ją i powiedziała:
            - Dziękuję. Dziękuję, że tu dziś jesteś. I obiecuję ci, że znajdziesz swoje szczęśliwe zakończenie. Przysięgam.
Regina odwzajemniła uścisk i uśmiechnęła się do Wybawicielki. Wtedy podszedł do nich Henry, przytulił je obie i powiedział:
            - Jestem z was obu strasznie dumny.
Tak stali, obserwując różnokolorowe fajerwerki.


Kilka minut później Emma zajadała się ciastem czekoladowym przytulona do Killiana, śmiejąc się z jakiegoś dowcipu, który opowiedział Leroy. Po chwili wszyscy odeszli kawałek dalej i narzeczeni zostali sami.
            - Posłuchaj, Swan… - zaczął Hook - Chciałbym, abyś nad czymś pomyślała. Bo ja… jakiś czas temu wynająłem mieszkanie. I bardzo chciałbym, abyś ze mną zamieszkała. To mieszkanie, to nic takiego, ale są tam trzy sypialnie, więc Henry i księżniczka mieliby własne pokoje, a i my mielibyśmy własny kąt. Powiedz… pomyślisz nad tym?
            - Nie, Killian. - odpowiedziała Swan.
            - Ja… Mogę wiedzieć dlaczego?
            - Nie pomyślę nad tym, bo doskonale wiem, co chcę zrobić. Marzę o tym, aby zamieszkać z tobą, Henrym i naszą córeczką. Muszę się w końcu wynieść z mieszkania moich rodziców.

Hook po raz kolejny porwał narzeczoną na ręce i pocałował.
            - Kocham cię, Swan. Jak bloody wariat.
            - Ja ciebie też, ale muszę pamiętać o Henrym. Jeżeli on nie będzie chciał…
            - Czego nie będę chciał? - chłopak nagle pojawił się obok pary.
            - Pomyślałem, że może ty i twoja mama chcielibyście ze mną zamieszkać? - powiedział do Henry’ego Hook, stawiając Emmę na ziemi - Wynająłem mieszkanie.
            - Pewnie! Jeżeli tylko mama się zgadza. Szczerze, mam już dość budzenia się w nocy przez płacz dziecka.
            - No cóż, niewiele będziesz miał spokoju. - powiedziała ucieszona Swan - Niedługo urodzi ci się siostrzyczka.
            - No wiem, ale to już będzie coś innego. To moja siostra.
Chłopak przytulił mamę, uścisnął dłoń Killianowi i poszedł zapytać o coś Reginę.
            - Wiesz, co to oznacza? - zapytał uśmiechnięty Hook.
            - Nie, a co?
            - To znaczy, że jesteśmy rodziną. - odpowiedział, przytulił Emmę i pogłaskał ją po brzuchu.
 ***
            - Wow, tu jest ekstra! Jak urządzę ten pokój, to będzie świetnie!
Henry od kilku minut zachwycał się mieszkaniem Hooka. Biegał po nim w tą i z powrotem, co chwila znajdując nowy powód do radości. Za to Killian od razu zabrał Emmę do pokoju ich córeczki, aby pokazać narzeczonej łóżeczko, które kupił.
            - Przepraszam, wiem, że to powinna być nasza wspólna decyzja, ale jak zobaczyłem je na wystawie, to nie mogłem się powstrzymać i musiałem je kupić. Jeżeli chcesz, mogę je oddać.
Emma pocałowała narzeczonego i powiedziała:

            - Jest idealne. Wszystko tu w zasadzie jest idealne. Tylko urządzać.