piątek, 23 stycznia 2015

#3

Hook, Emma i Henry weszli do mieszkania. W kuchni Snow bawiła Neala, a Charming krzątał się przy filiżankach.
            - O, hej! - zawołał mężczyzna - Chcecie herbaty?
            - Tak. Znaczy nie. To znaczy… nie, nie, dziękuję. - odpowiedziała zmieszana Swan.
            - Coś nie tak? - zaniepokoiła się Snow.
            - Mmm… Możemy pogadać?
            - Pewnie, kochanie. O co chodzi?
Emma wzięła głęboki oddech i powiedziała szybko:
            - Jestem w ciąży.
W tym momencie rozległ się dźwięk tłuczonego szkła. David stał wśród szczątków szklanki i wpatrywał się w Hooka wielkimi oczami.

            - Kochanie, gratulacje! - zawołała Snow i przytuliła córkę.
            - Coś nie tak, dziadku? - zapytał Henry, gdy Charming wciąż wpatrywał się w Hooka. Ten jednak w końcu się ocknął i powiedział do Killiana:
            - Musimy pogadać.
I wyszli z mieszkania. Chwilę stali bez słowa na schodach przed drzwiami. W końcu David powiedział:
            - Posłuchaj, dziecko to ogromna odpowiedzialność. Wiem to po sobie - oddałem Emmę i była to decyzja, której żałuję do dzisiaj. A ty… No cóż… Nie wyobrażam sobie ciebie bawiącego dziecko. Może lepiej będzie, jeśli… jeśli odejdziesz, póki dziecko się nie urodziło, nie… nie poznało cię. Może i Emma jakoś lepiej to przyjmie.
Hook zdenerwował się, złapał Davida za ramię i obrócił twarzą do siebie.
            - Teraz ty posłuchaj. Kocham twoją córkę jak wariat i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Zaszła ze mną w ciążę - co może być piękniejszego, bloody hell?! Marzę o tym, aby stworzyć z Emmą prawdziwą rodzinę. Zmieniłem się i w głębi duszy o tym wiesz. Swan jest dla mnie wszystkim i teraz już wiem… Teraz już wiem, że nigdy nie powinienem wstydzić się tego uczucia.
Charming popatrzył na Killiana zaskoczony, po czym odpowiedział:
            - Rozumiem, tylko… nie skrzywdź jej. Wiele już przeszła, większość z mojego powodu. Nie chcę, aby cierpiała. Nie skrzywdź jej.
            - Nigdy.

Pięć miesięcy później…
Emma i Hook siedzieli na twardych krzesłach w przychodni, trzymając się za ręce. Czekali, aż poprzedni pacjent wyjdzie od doktora Whale’a. Byli umówieni na wizytę kontrolną. W końcu gabinet się zwolnił i para weszła do środka.
            - Dzień dobry, panno Swan, panie Jones. - powiedział lekarz - Usiądziecie?
           - Wow - szepnął Killian do ucha Swan - Od paru ładnych lat nikt nie powiedział do mnie „panie Jones”.
Kobieta uśmiechnęła się i usiadła na krześle, a Hook stanął obok i ponownie złapał ukochaną za rękę.
Whale chwilę z nimi rozmawiał, po czym zrobił Emmie USG. Na ekranie zobaczyli małego człowieka. Nie do końca przypominał jeszcze człowieka, ale i tak był cudny. Emma mocniej ścisnęła rękę Hooka, a ten się uśmiechnął.
            - Chcecie poznać płeć dziecka?
Oboje natychmiast pokiwali głowami.
            - To dziewczynka.
Jones nachylił się do ukochanej, pocałował ją i powiedział:


            - Widzisz? Mówiłem ci, że to moja mała księżniczka.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

#2

Kilka tygodni później…

Coś w kieszeni Hooka zabrzęczało i zapiszczało. Mężczyzna sięgnął do niej i wyciągnął to dziwne urządzenie, które dała mu Emma. Kiedy wcisnął środkową część, na kwadratowym, świecącym czymś pokazał się napis: „Spotkajmy się w dokach. Musimy pogadać. Emma”. Hook nigdy nie ufał sprzętom używanym w Storybrooke, ale podpis go przekonał. Najszybciej jak mógł pobiegł na przystań. Kobieta już tam stała i wyglądała, jakby trzęsła się z zimna.
Faktycznie, było chłodno, choć Killianowi to nie przeszkadzało. Jeszcze w biegu ściągnął swoją skórzaną kurtkę, którą zarzucił na ramiona Swan, stając przed nią w koszuli.

            - Co się stało, love? Przestraszyłaś mnie tym… czymś.
Emma nawet się uśmiechnęła, ale zaraz na jej twarz powrócił wyraz strachu.
            - Jest coś, o czym musimy pogadać. W zasadzie ktoś.
Jones wziął Wybawicielkę za rękę i posadził na ławce, kucając przed nią. Popatrzył jej prosto w oczy i powiedział:
            - Swan, możesz mi powiedzieć wszystko.
Do oczu Emmy napłynęły łzy, ale powstrzymała się od płaczu. Zaczęła mówić, choć przychodziło jej to z trudem:
            - Więc… Wiem, że zawsze byłeś… wolnym duchem. Nic nigdzie cię nie trzymało i zrozumiem, jeśli tym razem będzie tak samo. Gdy moi rodzice wymyślą sposób na opuszczenie Storybrooke, możesz po prostu… gdzieś odpłynąć albo wyjechać. Nic się nie stanie.
Killian zaniepokoił się na żarty. Nigdy jeszcze nie widział Emmy w takim stanie.
            - Love, nie mogę wyobrazić sobie powodu, dla którego miałbym cię opuścić. Chyba, że groziłoby ci niebezpieczeństwo. Czy tak jest?
            - Nie, nie. Jeśli już, to tobie grozi. Trochę. Gdy mój ojciec się o tym dowie.
Hook już nic nie rozumiał, ale widział po Swan, że za chwilę wszystko stanie się jasne.
            - Posłuchaj, ja… jestem… Jestem w ciąży. I ty jesteś ojcem.
Chwilę oboje zastygli w bezruchu. W końcu Jones zapytał z dziwną miną:
            - Nie żartujesz?
            - Nie - odpowiedziała kobieta - ale najzwyczajniej w świecie zrozumiem, jeśli odejdziesz, to w końcu duża odpo…
Nie zdążyła dokończyć, bo Killian porwał ją na ręce i pocałował.
            - Naprawdę będę ojcem? - zawołał rozradowany.
            - Taak… Więc się cieszysz?
            - A ty nie?
            - Ja? Bardzo! Ale nie sądziłam, że ty…
            - Oprócz ciebie marzyłem tylko o posiadaniu dziecka. A teraz mam ciebie i będziemy rodzicami!

Mężczyzna zrobił jeszcze kilka piruetów z ukochaną na rękach. W końcu postawił ją na ziemi, ukucnął, pocałował koszulę na jej brzuchu i powiedział cicho:
            - Cześć, księżniczko.
***
Henry czekał na Emmę w Granny’s dopiero kilka minut, ale zaczynał się niepokoić. Jego mama nigdy się nie spóźniała. Jednak za chwilę brzęknął dzwonek nad drzwiami pensjonatu, a blondynka usiadła naprzeciwko Henry’ego.
            - Hej, kid.
            - Cześć, mamo. Czemu się spóźniłaś?
            - Aaa… Hook uparł się, że musi mnie odprowadzić. Trochę mu się zeszło.
            - Jest tutaj? - zapytał chłopak.
            - Przed pensjonatem.
Henry zdziwił się, bo choć doskonale wiedział, że Killian kocha jego mamę i bardzo mu na niej zależy, to jeszcze nigdy nie widział, aby ten uparcie za nią chodził.
            - Posłuchaj, musimy pogadać.
            - Ok. O co chodzi?
            - Wiesz, że… że jesteśmy z Hookiem razem, już od jakiegoś czasu.
            - No tak. I się cieszę.
            - No i… Nie bardzo wiem, jak to powiedzieć…
            - Od początku?
            - Ok. Ja… jestem… Jestem w ciąży.
Przez chwilę chłopak siedział z otwartymi ustami i wpatrywał się w mamę. Dopiero po chwili poderwał się z siedzenia, mocno przytulił Emmę i zawołał:
            - Mamo, serio?! To ekstra! Wreszcie będę miał rodzeństwo!
Swan zaskoczona odwzajemniła uścisk i powiedziała:
            - Teoretycznie Mary Margaret jest twoją przybraną siostrą.

Emma i Henry roześmiali się, a chłopak jeszcze raz przytulił i pogratulował mamie.

sobota, 17 stycznia 2015

#1

Wiosenne słońce wpadające przez uchylone okno od kilku minut raziło ją w oczy, ale nie chciała ich jeszcze otwierać. Nie chciała tak szybko pozbywać się euforii, jaką napełnił ją sen. Był cudowny i Emma nie chciała się jeszcze obudzić.
Z czasem, chcąc nie chcąc, zaczęła rejestrować to, co czuła. Jej wyciągnięta dłoń leżała na czymś innym niż łóżko czy pościel. Na nagich plecach czuła delikatny podmuch wiatru.
Wtedy do głowy przyszła jej szalona myśl. Była zarazem cudowna, jak i przerażająca, ale Swan nie mogła powstrzymać się od otwarcia oczu i przekonania się.
Powoli uchyliła powieki. „Więc to jednak nie był sen” - pomyślała Emma i aż roześmiała się do własnych myśli.
Leżał zaraz obok, nagi, przykryty tą samą kołdrą, uśmiechał się i patrzył na nią tymi swoimi ślicznymi, turkusowymi oczami.
Hook.

            - Dzień dobry, love.
Wybawicielka uśmiechnęła się do Killiana, pocałowała go w usta i powiedziała:
            - Dzień dobry. Długo już nie śpisz?
            - Chwilkę. Jesteś śliczna, wiesz?
Emma już miała się roześmiać, ale z parteru rozległy się odgłosy wyraźnie świadczące, że ktoś wszedł do mieszkania. Kobieta spanikowała i zaczęła szeptem krzyczeć na Hooka, aby się schował. Ten, niewiele myśląc, wsunął się pod łóżko w chwili, gdy Swan wciągnęła na siebie koszulę nocną i wskoczyła pod pościel, a drzwi pokoju otworzył jej syn, Henry, krzycząc:
            - Mamo, nie uwierzysz!
Przez chwilę się zawahał, widząc porozrzucaną kołdrę.
            - Co tu się stało?
Emma, jak to miała w zwyczaju, od razu się zaczerwieniła, ale zdołała to ukryć pod nieuczesanymi włosami.
            - Coś… mi się śniło. Musiałam się strasznie kręcić.
            - Aha… Zejdziesz na dół? Mamy wieści.
            - Tak, pewnie. Zaraz, mamy? To… dziadkowie też tu są?
            - Jasne. Chodź już.
Kiedy tylko drzwi zamknęły się za chłopcem, Swan wyskoczyła spod kołdry i zajrzała pod łóżko. Killian leżał tam, zwinięty między jakimiś pudłami. W zasadzie wyglądał tak zabawnie, że kobieta prawie się roześmiała. Powstrzymała się jednak i pomogła mu stamtąd wyjść.
Para szybko się ubrała i posprzątali bałagan, jaki zrobili. Mężczyzna już miał wyjść przez okno, ale Emma w ostatniej chwili przyciągnęła go do siebie i mocno pocałowała, a potem szepnęła do ucha:
            - Kocham cię.
Ten zdziwił się trochę, bo Wybawicielka nie była znana z okazywania emocji, ale szybko odszepnął, zresztą zgodnie z prawdą:
            - Ja ciebie też.
I ześliznął się po dachu.

Wtedy Emma wyszła z pokoju i zeszła na parter. Siedzieli już tam Snow, Charming z Nealem i Henry. Od razu zrobiło jej się głupio, choć sama nie bardzo wiedziała dlaczego. W końcu była już dorosła i to od kilku ładnych lat.
Przywitała się, wzięła Neala na ręce i usiadła na krześle w kuchni.
            - Dzięki, że zajęłaś się wczoraj Nealem. - powiedziała Snow.
            - Aaa… Nie ma za co. To jakie macie wieści?
            - Możliwe, że znaleźliśmy sposób, aby opuścić lub wjechać do Storybrooke. Ale musimy jeszcze nad tym popracować.
            - Super.
Emma prawie nie słuchała rodziców i syna. Rozpamiętywała poprzednią noc spędzoną z Hookiem.
            - ... nie uważasz, mamo? - nagle do niej dotarło.
            - Przepraszam, zamyśliłam się. Co mówiłeś?
            - Mówiłem, że byłoby super, jakby mama, to znaczy moja druga mama, Regina, odnalazła Robina.

            - Jasne, pewnie, że byłoby super.

PROLOG

Był późny, ale wyjątkowo ciepły wieczór. Pustymi uliczkami Storybrooke szedł wysoki mężczyzna w skórzanej kurtce.  Lewą rękę schował do kieszeni.

W końcu dotarł do celu - pensjonatu u Granny. W środku paliło się światło, a przez okna widać było roześmianych ludzi. Mężczyzna otworzył drzwi i wszedł do knajpy. Większość przelotnie na niego spojrzała i wróciła do tego, co robiła przed chwilą. Tylko jedna śliczna blondynka uśmiechnęła się szeroko, podeszła do niego, przytuliła i powiedziała do ucha:
            - Cześć, Hook.
Killian odwzajemnił uśmiech i złapał Emmę za rękę. Przy stoliku, do którego się dosiedli, siedzieli już Charming z Nealem i Snow, a oparty o szybę spał Henry.
            - Emmo, Regina dzwoniła. - zaczął David w momencie, gdy para usiadła - Ma dziś zabrać Henry’ego do siebie, zaraz powinna tu być.
            - W porządku. - odpowiedziała blondynka.
            - A ja i twoja mama mamy coś do załatwienia z krasnoludkami na granicy. Może nam zejść nawet całą noc i mogłabyś się w tym czasie zająć Nealem?
            - Pewnie.
Kilkanaście minut później Mills zabrała syna do swojego domu, Snow i Charming poszli z krasnoludkami na granicę, Emma przejęła swojego brata, a Hook postanowił odprowadzić ich do mieszkania.
Kiedy dotarli na miejsce, Emma poszła do kuchni zrobić Nealowi jedzenie. Killian usiadł w fotelu, wcześniej położywszy małego w łóżeczku. Jednak chłopiec zaczął płakać. Hook podszedł do niego i zaczął mówić:
            - Hej, nie płacz. Zaraz twoja siostra się tobą zajmie. Nie płacz, mate.
Mimo to Neal nadal płakał, więc mężczyzna wziął go na ręce i pobujał. Maluch natychmiast się uspokoił, a nawet zaczął się śmiać.
            - No i widzisz? - powiedział cicho Jones - Po co było płakać?
Mężczyzna z chłopcem na rękach obrócił się i zobaczył, że Emma stoi nieopodal i im się przygląda.
            - Robię coś nie tak? - zaniepokoił się.
            - Nie, nie. - odpowiedziała blondynka - Tylko nie wiedziałam, że radzisz sobie z dziećmi. Neal cię lubi.
            - Skąd wiesz?
            - Widzę, jak na ciebie patrzy.
Mężczyzna oddał chłopca Swan, która go nakarmiła i szybko uśpiła, a potem położyła w łóżeczku.
Emma nalała sobie i Killianowi whisky i usiedli przytuleni na kanapie, patrząc na Neala. Kiedy whisky się skończyło, Hook powiedział cicho, aby nie obudzić malucha:
            - Pójdę już.
            - Aaa… Killian? Śpieszy ci się gdzieś?

            - W zasadzie nie. - odpowiedział zaintrygowany - Czemu pytasz?
            - Może… Może byś został?

Hook ponownie usiadł obok Emmy. Zanim się zorientowali, już się całowali, a po kilku minutach byli już na piętrze, w pokoju kobiety.