Kilka tygodni później…
Coś w
kieszeni Hooka zabrzęczało i zapiszczało. Mężczyzna sięgnął do niej i wyciągnął
to dziwne urządzenie, które dała mu Emma. Kiedy wcisnął środkową część, na
kwadratowym, świecącym czymś pokazał się napis: „Spotkajmy się w dokach. Musimy
pogadać. Emma”. Hook nigdy nie ufał sprzętom używanym w Storybrooke, ale podpis
go przekonał. Najszybciej jak mógł pobiegł na przystań. Kobieta już tam stała i
wyglądała, jakby trzęsła się z zimna.
Faktycznie, było chłodno, choć Killianowi
to nie przeszkadzało. Jeszcze w biegu ściągnął swoją skórzaną kurtkę, którą
zarzucił na ramiona Swan, stając przed nią w koszuli.
- Co się stało, love? Przestraszyłaś
mnie tym… czymś.
Emma nawet
się uśmiechnęła, ale zaraz na jej twarz powrócił wyraz strachu.
- Jest coś, o czym musimy pogadać. W
zasadzie ktoś.
Jones wziął
Wybawicielkę za rękę i posadził na ławce, kucając przed nią. Popatrzył jej
prosto w oczy i powiedział:
- Swan, możesz mi powiedzieć
wszystko.
Do oczu Emmy
napłynęły łzy, ale powstrzymała się od płaczu. Zaczęła mówić, choć przychodziło
jej to z trudem:
- Więc… Wiem, że zawsze byłeś…
wolnym duchem. Nic nigdzie cię nie trzymało i zrozumiem, jeśli tym razem będzie
tak samo. Gdy moi rodzice wymyślą sposób na opuszczenie Storybrooke, możesz po
prostu… gdzieś odpłynąć albo wyjechać. Nic się nie stanie.
Killian
zaniepokoił się na żarty. Nigdy jeszcze nie widział Emmy w takim stanie.
- Love, nie mogę wyobrazić sobie
powodu, dla którego miałbym cię opuścić. Chyba, że groziłoby ci
niebezpieczeństwo. Czy tak jest?
- Nie, nie. Jeśli już, to tobie
grozi. Trochę. Gdy mój ojciec się o tym dowie.
Hook już nic
nie rozumiał, ale widział po Swan, że za chwilę wszystko stanie się jasne.
- Posłuchaj, ja… jestem… Jestem w
ciąży. I ty jesteś ojcem.
Chwilę oboje
zastygli w bezruchu. W końcu Jones zapytał z dziwną miną:
- Nie żartujesz?
- Nie - odpowiedziała kobieta - ale
najzwyczajniej w świecie zrozumiem, jeśli odejdziesz, to w końcu duża odpo…
Nie zdążyła
dokończyć, bo Killian porwał ją na ręce i pocałował.
- Naprawdę będę ojcem? - zawołał
rozradowany.
- Taak… Więc się cieszysz?
- A ty nie?
- Ja? Bardzo! Ale nie sądziłam, że
ty…
- Oprócz ciebie marzyłem tylko o
posiadaniu dziecka. A teraz mam ciebie i będziemy rodzicami!
Mężczyzna
zrobił jeszcze kilka piruetów z ukochaną na rękach. W końcu postawił ją na
ziemi, ukucnął, pocałował koszulę na jej brzuchu i powiedział cicho:
- Cześć, księżniczko.
***
Henry czekał
na Emmę w Granny’s dopiero kilka minut, ale zaczynał się niepokoić. Jego mama
nigdy się nie spóźniała. Jednak za chwilę brzęknął dzwonek nad drzwiami
pensjonatu, a blondynka usiadła naprzeciwko Henry’ego.
- Hej, kid.
- Cześć, mamo. Czemu się spóźniłaś?
- Aaa… Hook uparł się, że musi mnie
odprowadzić. Trochę mu się zeszło.
- Jest tutaj? - zapytał chłopak.
- Przed pensjonatem.
Henry
zdziwił się, bo choć doskonale wiedział, że Killian kocha jego mamę i bardzo mu
na niej zależy, to jeszcze nigdy nie widział, aby ten uparcie za nią chodził.
- Posłuchaj, musimy pogadać.
- Ok. O co chodzi?
- Wiesz, że… że jesteśmy z Hookiem
razem, już od jakiegoś czasu.
- No tak. I się cieszę.
- No i… Nie bardzo wiem, jak to
powiedzieć…
- Od początku?
- Ok. Ja… jestem… Jestem w ciąży.
Przez chwilę
chłopak siedział z otwartymi ustami i wpatrywał się w mamę. Dopiero po chwili
poderwał się z siedzenia, mocno przytulił Emmę i zawołał:
- Mamo, serio?! To ekstra! Wreszcie
będę miał rodzeństwo!
Swan
zaskoczona odwzajemniła uścisk i powiedziała:
- Teoretycznie Mary Margaret jest
twoją przybraną siostrą.
Emma i Henry
roześmiali się, a chłopak jeszcze raz przytulił i pogratulował mamie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz