poniedziałek, 19 stycznia 2015

#2

Kilka tygodni później…

Coś w kieszeni Hooka zabrzęczało i zapiszczało. Mężczyzna sięgnął do niej i wyciągnął to dziwne urządzenie, które dała mu Emma. Kiedy wcisnął środkową część, na kwadratowym, świecącym czymś pokazał się napis: „Spotkajmy się w dokach. Musimy pogadać. Emma”. Hook nigdy nie ufał sprzętom używanym w Storybrooke, ale podpis go przekonał. Najszybciej jak mógł pobiegł na przystań. Kobieta już tam stała i wyglądała, jakby trzęsła się z zimna.
Faktycznie, było chłodno, choć Killianowi to nie przeszkadzało. Jeszcze w biegu ściągnął swoją skórzaną kurtkę, którą zarzucił na ramiona Swan, stając przed nią w koszuli.

            - Co się stało, love? Przestraszyłaś mnie tym… czymś.
Emma nawet się uśmiechnęła, ale zaraz na jej twarz powrócił wyraz strachu.
            - Jest coś, o czym musimy pogadać. W zasadzie ktoś.
Jones wziął Wybawicielkę za rękę i posadził na ławce, kucając przed nią. Popatrzył jej prosto w oczy i powiedział:
            - Swan, możesz mi powiedzieć wszystko.
Do oczu Emmy napłynęły łzy, ale powstrzymała się od płaczu. Zaczęła mówić, choć przychodziło jej to z trudem:
            - Więc… Wiem, że zawsze byłeś… wolnym duchem. Nic nigdzie cię nie trzymało i zrozumiem, jeśli tym razem będzie tak samo. Gdy moi rodzice wymyślą sposób na opuszczenie Storybrooke, możesz po prostu… gdzieś odpłynąć albo wyjechać. Nic się nie stanie.
Killian zaniepokoił się na żarty. Nigdy jeszcze nie widział Emmy w takim stanie.
            - Love, nie mogę wyobrazić sobie powodu, dla którego miałbym cię opuścić. Chyba, że groziłoby ci niebezpieczeństwo. Czy tak jest?
            - Nie, nie. Jeśli już, to tobie grozi. Trochę. Gdy mój ojciec się o tym dowie.
Hook już nic nie rozumiał, ale widział po Swan, że za chwilę wszystko stanie się jasne.
            - Posłuchaj, ja… jestem… Jestem w ciąży. I ty jesteś ojcem.
Chwilę oboje zastygli w bezruchu. W końcu Jones zapytał z dziwną miną:
            - Nie żartujesz?
            - Nie - odpowiedziała kobieta - ale najzwyczajniej w świecie zrozumiem, jeśli odejdziesz, to w końcu duża odpo…
Nie zdążyła dokończyć, bo Killian porwał ją na ręce i pocałował.
            - Naprawdę będę ojcem? - zawołał rozradowany.
            - Taak… Więc się cieszysz?
            - A ty nie?
            - Ja? Bardzo! Ale nie sądziłam, że ty…
            - Oprócz ciebie marzyłem tylko o posiadaniu dziecka. A teraz mam ciebie i będziemy rodzicami!

Mężczyzna zrobił jeszcze kilka piruetów z ukochaną na rękach. W końcu postawił ją na ziemi, ukucnął, pocałował koszulę na jej brzuchu i powiedział cicho:
            - Cześć, księżniczko.
***
Henry czekał na Emmę w Granny’s dopiero kilka minut, ale zaczynał się niepokoić. Jego mama nigdy się nie spóźniała. Jednak za chwilę brzęknął dzwonek nad drzwiami pensjonatu, a blondynka usiadła naprzeciwko Henry’ego.
            - Hej, kid.
            - Cześć, mamo. Czemu się spóźniłaś?
            - Aaa… Hook uparł się, że musi mnie odprowadzić. Trochę mu się zeszło.
            - Jest tutaj? - zapytał chłopak.
            - Przed pensjonatem.
Henry zdziwił się, bo choć doskonale wiedział, że Killian kocha jego mamę i bardzo mu na niej zależy, to jeszcze nigdy nie widział, aby ten uparcie za nią chodził.
            - Posłuchaj, musimy pogadać.
            - Ok. O co chodzi?
            - Wiesz, że… że jesteśmy z Hookiem razem, już od jakiegoś czasu.
            - No tak. I się cieszę.
            - No i… Nie bardzo wiem, jak to powiedzieć…
            - Od początku?
            - Ok. Ja… jestem… Jestem w ciąży.
Przez chwilę chłopak siedział z otwartymi ustami i wpatrywał się w mamę. Dopiero po chwili poderwał się z siedzenia, mocno przytulił Emmę i zawołał:
            - Mamo, serio?! To ekstra! Wreszcie będę miał rodzeństwo!
Swan zaskoczona odwzajemniła uścisk i powiedziała:
            - Teoretycznie Mary Margaret jest twoją przybraną siostrą.

Emma i Henry roześmiali się, a chłopak jeszcze raz przytulił i pogratulował mamie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz