Ustawione w
kilkunastu rzędach krzesła powoli zapełniały się mieszkańcami Storybrooke.
Nieopodal stał ubrany w garnitur Killian Jones. Zaczynał się denerwować. Emma
powinna tu być od kilkunastu minut, a nadal nie było jej widać. Stojącym obok
niego Henry’emu i Charmingowi zaczynał się udzielać niepokój Hooka. Czekali już
dłuższy czas.
W końcu ktoś
zawołał: „Są już!”. Jones stanął między Archiem a krzesłami, a obok niego jego
drużba - Henry.
Kiedy
rozległy się pierwsze takty marsza weselnego,
Killian odwrócił się w stronę gości. W przerwie między krzesłami stała
najpiękniejsza kobieta, jaką Hook kiedykolwiek widział.
Miała długie blond
włosy spięte w koka, bardzo podobnego do koka, którego miała na balu w
przeszłości. Ubrana była w długą białą sukienkę na ramiączkach i białe
szpilki. Wyglądała przepięknie.
Zaraz za nią
stały Elsa i Regina. Blondynka miała na sobie inną sukienkę niż zwykle, choć
też błękitną, bez ramiączek i przed kolano, a włosy miała splecione w
warkocza. Brunetka była w sukience podobnej długości, ale czerwonej. Razem
wyglądały piękniej niż jakiekolwiek trzy kobiety stojące kiedykolwiek obok
siebie.
Charming
stanął obok Emmy, wziął ją pod ramię i ruszyli razem w stronę Archiego i
Killiana. Kiedy podeszli, David przytulił córkę, powiedział, że ją kocha i
odwrócił się do Hooka.
- Nie wolno ci jej skrzywdzić.
- Nigdy. - odpowiedział uśmiechnięty
jak nigdy Jones i uścisnął dłoń teściowi.
Narzeczeni
stanęli obok siebie, uśmiechając się i trzymając za ręce. Kiedy Archie
powiedział im, aby powiedzieli swoje przysięgi, Emma zaczęła:
- Killianie. Pamiętasz, jak się
poznaliśmy? Miałam ochotę cię zabić. Irytowałeś mnie jak mało kto. Od tamtego
czasu wiele się zmieniło. I dziś muszę ci coś wyznać. Od kiedy dzięki tobie
odzyskałam pamięć, wtedy, w Nowym Jorku, nie mogłam sobie wyobrazić życia bez
ciebie. Wiedziałam, że w końcu będziemy razem. I wtedy uświadomiłam sobie, że
miałeś rację mówiąc: „Sprawię, że mnie zapragniesz”. Dzięki tobie moje życie
stało się niezwykłe i chcę do ostatniego ranka na tym świecie, budząc się,
widzieć twoją twarz. Kocham cię.
Po
policzkach kobiety płynęły łzy, mimo to głos ani razu jej się nie załamał.
- Emmo. - zaczął Hook - Jak już ci
kiedyś mówiłem… Nie sądziłem, że będę mógł poczuć coś takiego do jakiejkolwiek
kobiety. Dopóki nie poznałem ciebie. Dzięki tobie zmieniłem się bardziej niż
kiedykolwiek. Z tobą przeżyłem najpiękniejsze chwile w moim życiu. Kiedy po raz
pierwszy cię zobaczyłem, miałem wrażenie, że znam cię od zawsze. Może to
zasługa naszej wycieczki w przeszłość. - roześmiał się - Jedyne, na czym mi
teraz naprawdę zależy, to twoje szczęście. Pragnę z tobą zasypiać i budzić się
każdego dnia, aż to wszystko się skończy. Kocham cię.
- Ogłaszam was mężem i żoną. Możesz…
- zaczął Archie, ale nie skończył, bo Emma i Killian już się całowali.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz