Był późny,
ale wyjątkowo ciepły wieczór. Pustymi uliczkami Storybrooke szedł wysoki
mężczyzna w skórzanej kurtce. Lewą rękę
schował do kieszeni.
W końcu
dotarł do celu - pensjonatu u Granny. W środku paliło się światło, a przez okna
widać było roześmianych ludzi. Mężczyzna otworzył drzwi i wszedł do knajpy.
Większość przelotnie na niego spojrzała i wróciła do tego, co robiła przed
chwilą. Tylko jedna śliczna blondynka uśmiechnęła się szeroko, podeszła do
niego, przytuliła i powiedziała do ucha:
- Cześć, Hook.
Killian
odwzajemnił uśmiech i złapał Emmę za rękę. Przy stoliku, do którego się
dosiedli, siedzieli już Charming z Nealem i Snow, a oparty o szybę spał Henry.
- Emmo, Regina dzwoniła. - zaczął
David w momencie, gdy para usiadła - Ma dziś zabrać Henry’ego do siebie, zaraz
powinna tu być.
- W porządku. - odpowiedziała
blondynka.
- A ja i twoja mama mamy coś do
załatwienia z krasnoludkami na granicy. Może nam zejść nawet całą noc i
mogłabyś się w tym czasie zająć Nealem?
- Pewnie.
Kilkanaście
minut później Mills zabrała syna do swojego domu, Snow i Charming poszli z
krasnoludkami na granicę, Emma przejęła swojego brata, a Hook postanowił
odprowadzić ich do mieszkania.
Kiedy
dotarli na miejsce, Emma poszła do kuchni zrobić Nealowi jedzenie. Killian
usiadł w fotelu, wcześniej położywszy małego w łóżeczku. Jednak chłopiec zaczął
płakać. Hook podszedł do niego i zaczął mówić:
- Hej, nie płacz. Zaraz twoja
siostra się tobą zajmie. Nie płacz, mate.
Mimo to Neal
nadal płakał, więc mężczyzna wziął go na ręce i pobujał. Maluch natychmiast się
uspokoił, a nawet zaczął się śmiać.
- No i widzisz? - powiedział cicho
Jones - Po co było płakać?
Mężczyzna z
chłopcem na rękach obrócił się i zobaczył, że Emma stoi nieopodal i im się
przygląda.
- Robię coś nie tak? - zaniepokoił
się.
- Nie, nie. - odpowiedziała
blondynka - Tylko nie wiedziałam, że radzisz sobie z dziećmi. Neal cię lubi.
- Skąd wiesz?
- Widzę, jak na ciebie patrzy.
Mężczyzna
oddał chłopca Swan, która go nakarmiła i szybko uśpiła, a potem położyła w
łóżeczku.
Emma nalała
sobie i Killianowi whisky i usiedli przytuleni na kanapie, patrząc na Neala.
Kiedy whisky się skończyło, Hook powiedział cicho, aby nie obudzić malucha:
- Pójdę już.
- Aaa… Killian? Śpieszy ci się
gdzieś?
- W zasadzie nie. - odpowiedział
zaintrygowany - Czemu pytasz?
- Może… Może byś został?
Hook
ponownie usiadł obok Emmy. Zanim się zorientowali, już się całowali, a po kilku
minutach byli już na piętrze, w pokoju kobiety.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz