Wiosenne
słońce wpadające przez uchylone okno od kilku minut raziło ją w oczy, ale nie
chciała ich jeszcze otwierać. Nie chciała tak
szybko pozbywać się euforii, jaką napełnił ją sen. Był cudowny i Emma nie
chciała się jeszcze obudzić.
Z czasem,
chcąc nie chcąc, zaczęła rejestrować to, co czuła. Jej wyciągnięta dłoń leżała
na czymś innym niż łóżko czy pościel. Na nagich plecach czuła delikatny podmuch
wiatru.
Wtedy do
głowy przyszła jej szalona myśl. Była zarazem cudowna, jak i przerażająca, ale
Swan nie mogła powstrzymać się od otwarcia oczu i przekonania się.
Powoli
uchyliła powieki. „Więc to jednak nie był sen” - pomyślała Emma i aż roześmiała
się do własnych myśli.
Leżał zaraz
obok, nagi, przykryty tą samą kołdrą, uśmiechał się i patrzył na nią tymi
swoimi ślicznymi, turkusowymi oczami.
Hook.
- Dzień dobry, love.
Wybawicielka
uśmiechnęła się do Killiana, pocałowała go w usta i powiedziała:
- Dzień dobry. Długo już nie śpisz?
- Chwilkę. Jesteś śliczna, wiesz?
Emma już
miała się roześmiać, ale z parteru rozległy się odgłosy wyraźnie świadczące, że
ktoś wszedł do mieszkania. Kobieta spanikowała i zaczęła szeptem krzyczeć na
Hooka, aby się schował. Ten, niewiele myśląc, wsunął się pod łóżko w chwili,
gdy Swan wciągnęła na siebie koszulę nocną i wskoczyła pod pościel, a drzwi
pokoju otworzył jej syn, Henry, krzycząc:
- Mamo, nie uwierzysz!
Przez chwilę
się zawahał, widząc porozrzucaną kołdrę.
- Co tu się stało?
Emma, jak to
miała w zwyczaju, od razu się zaczerwieniła, ale zdołała to ukryć pod
nieuczesanymi włosami.
- Coś… mi się śniło. Musiałam się
strasznie kręcić.
- Aha… Zejdziesz na dół? Mamy
wieści.
- Tak, pewnie. Zaraz, mamy? To…
dziadkowie też tu są?
- Jasne. Chodź już.
Kiedy tylko
drzwi zamknęły się za chłopcem, Swan wyskoczyła spod kołdry i zajrzała pod
łóżko. Killian leżał tam, zwinięty między jakimiś pudłami. W zasadzie wyglądał
tak zabawnie, że kobieta prawie się roześmiała. Powstrzymała się jednak i
pomogła mu stamtąd wyjść.
Para szybko
się ubrała i posprzątali bałagan, jaki zrobili. Mężczyzna już miał wyjść przez
okno, ale Emma w ostatniej chwili przyciągnęła go do siebie i mocno pocałowała,
a potem szepnęła do ucha:
- Kocham cię.
Ten zdziwił
się trochę, bo Wybawicielka nie była znana z okazywania emocji, ale szybko
odszepnął, zresztą zgodnie z prawdą:
- Ja ciebie też.
I ześliznął
się po dachu.
Wtedy Emma
wyszła z pokoju i zeszła na parter. Siedzieli już tam Snow, Charming z Nealem i
Henry. Od razu zrobiło jej się głupio, choć sama nie bardzo wiedziała dlaczego.
W końcu była już dorosła i to od kilku ładnych lat.
Przywitała
się, wzięła Neala na ręce i usiadła na krześle w kuchni.
- Dzięki, że zajęłaś się wczoraj
Nealem. - powiedziała Snow.
- Aaa… Nie ma za co. To jakie macie
wieści?
- Możliwe, że znaleźliśmy sposób,
aby opuścić lub wjechać do Storybrooke. Ale musimy jeszcze nad tym popracować.
- Super.
Emma prawie
nie słuchała rodziców i syna. Rozpamiętywała poprzednią noc spędzoną z Hookiem.
- ... nie uważasz, mamo? - nagle do niej
dotarło.
- Przepraszam, zamyśliłam się. Co
mówiłeś?
- Mówiłem, że byłoby super, jakby
mama, to znaczy moja druga mama, Regina, odnalazła Robina.
- Jasne, pewnie, że byłoby super.



